Pobudka kochanie
Ocknęłam się.Poczułam ból w okolicy szyi.Sznury uniemożliwiały mi swobodne poruszanie się.Ale...Czułam się jakoś dziwnie.To uczucie towarzyszyło mi kilka set lat temu,kiedy jeszcze mieszkałam z rodziną.
- Widzę że księżniczka już się obudziła - szepnął bardzo dobrze znany mi głos przy uchu
- Nie masz prawa mnie tutaj więzić do cholery-syknęłam
- Nie mam prawa powiadasz? Zastanawiałaś się może kiedyś czy istnieje lekarstwo na wampiryzm?-spytał po chwili uśmiechając się szeroko
- Nie wiem do czego zmierzasz
- Powiedzmy że je zdobyłem ale już użyłem je na kimś-z jego twarzy nie schodził uśmieszek
- Nie.To nie może być prawda- powiedziałam lekko przerażona
- Nie wierzysz? - spytał
Po chwili poczułam niewiarygodny ból.Czułam jak moje siły opadają.Klaus wbijał kły w moją szyję starając się abym poczuła jak najwięcej bólu.Gdy w końcu się ode mnie oderwał,próbowałam się odsunąć.
Usłyszałam jego śmiech.
- Katherine Pierce.Bezbronny człowiek.Jak to pięknie brzmi-powiedział wyswobadzając moje ręce ze sznurów.
- Zostaw mnie-odparłam
Poczułam się jak kiedyś.Jak mała dziewczynka która potrzebuje pomocy.Która jest słaba.Spuściłam głowę.To już koniec...Wszystko przepadło.Teraz zostało mi czekać aż mnie zabije.Co ja sobie myślałam przychodząc tutaj? On ma racje.Katherine Pierce nie istnieje.Teraz pojawiła się Katherine........Petrova.Słaba i naiwna.
- Po prostu mnie zabij.Czy to takie trudne? - dodałam dotykając swojej szyi
- O nie słoneczko.Rozchmurz się.Zabawa się dopiero zaczyna -zaśmiał się i pogładził mój policzek na co ja odsunęłam się
- Wszystko wraca do normy prawda? Dzięki tobie znów mogę tworzyć hybrydy.Wszystko się zmieniło.Mam wielkie szczęście mając przy sobie najlepszego z sobowtórów i na dodatek tak sexownego - dodał po czym przysunął się i pocałował mnie na siłę w usta
- Zostaniesz tutaj.Nie wolno ci nigdzie wychodzić,nigdzie dzwonić- zahipnotyzował mnie po czym wyszedł zamykając drzwi.
**********************************
Oczami Damona
Siedziałem w fotelu i popijałem whisky.Dość dużo się zmieniło.Elena ze Stefanem zerwali, na co ja bardzo się ucieszyłem.Żadna nowość.
- Eleno rozumiem że nie masz nastroju ale zapraszam na kolacje-uśmiechnąłem się zalotnie do niej
- No nie wiem Damon.Dopiero co zerwałam ze Stefanem- odparła niepewnie
- Spokojnie.To tylko kolacja-zaśmiałem się
- Skoro tak...No dobrze zgadzam się.Tylko bez żadnych sztuczek Damon- pogroziła
- Jasne,jasne- puściłem jej oko po czym wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy do restauracji.
Podszedłem do kelnera.
- Zamawiałem stolik na 19.00- powiedziałem po czym spojrzałem na zegarek,dochodziła 19.00
- Już państwo prowadzę-kelner zaprowadził na do stolika,odsunąłem krzesło Elenie jak na dżentelmena przystało po czym również usiadłem.Kelner podał nam menu i spytał co zamówimy.
- Eleno na co masz ochotę
- Sama nie wiem.Wezmę chyba homara z sałatką-odparła podając menu kelnerowi
- Skoro tak to po proszę dwa homary z sałatką- powiedziałem do kelnera który przyjął zamówienie i odeszedł
- Jak się czujesz? - spytałem
- W miarę.Nie mogę narzekać-westchnęła cicho
- Wszystko będzie dobrze- chwyciłem jej rękę
- Mam nadzieję- ścisnęła mocniej moją rękę po czym uśmiechnęła się lekko
- W końcu się uśmiechasz- dodałem śmiejąc się - Mówiłem ci że masz piękny uśmiech?
- Damon..przestań-odparła lekko się rumieniąc
Zaśmiałem się cicho.
Po kilkunastu minutach pojawił się kelner z zamówieniami.
Zjedliśmy w spokoju kolacje śmiejąc się co chwilę,rozmawiając.
____________________________________________________________________________
Nie wiem czy się cieszycie ale powracam :D Przemyślałam wszystko i postanowiłam że coś będę pisać ;) Sprawia mi to przyjemność po za tym lubię to robić ;) Rozdział taki sobie.Na razie chcę dodać trochę Deleny :) ( Soryy Stelenowce ; ) ) Mam nadzieje że choć trochę się podoba.