piątek, 11 października 2013

Rozdział 18 - Tym razem wszystko będzie inaczej

 Rozdział 18 - Tym razem wszystko będzie inaczej

                                                   Oczami Damona

Spędziliśmy naprawdę miły wieczór.Elena wyglądała na szczęśliwą.W końcu...Dziewczyna nie może sobie zmarnować życia przez mojego braciszka który woli spędzać czas z wiewióreczkami.
-Damon,dziękuje ci.Dziękuje za wszystko.Gdyby nie ty, pewnie siedziałabym teraz sama w domu i użalała się nad sobą.Jestem ci wdzięczna za to że się o mnie troszczysz i martwisz-powiedziała Elena patrząc mi w oczy
- To dla mnie żaden problem.Eleno...dobrze wiesz że...-przerwałem na chwilkę- że cię kocham.
- Ja...Wiem..ale musisz mnie zrozumieć.Dopiero co zerwałam ze Stefanem.Kochałam go bardzo i chyba nadal kocham.A nie jestem do końca pewna co do ciebie czuję.Daj mi czas Damon.-  chwyciła mnie za rękę i w jej oczach pojawiły się łzy które szybko otarłem i przytuliłem dziewczynę.
Zapłaciłem za kolacje i udaliśmy się do mojego domu w którym czekał już na nas Stefan.Na jego twarzy malowało się zdziwienie i złość.
- Co..Co wy razem robicie? -spytał wściekły
- Zabrałem Elenę na kolację.Przez ciebie była cała rozbita.Wstyd mi za ciebie braciszku.Nie wiesz jak traktuje się kobiety? Nauczyć cię manier-zaśmiałem się
Nawet się nie zorientowałem gdy zostałem przyciśnięty do ściany.
- Zamknij się słyszysz? - powiedział groźnie Stefan
Elena podbiegła do nas i próbowała nas rodzielić
- Przestańcie się znowu kłócić.Czy wy nie możecie normalnie porozmawiać?
-Zostaw nas.To sprawa między nim a mną-powiedziałem- Stefciu.Nie podejrzewałbym że jesteś taki silny.Wiewióreczki smakowały-dodałem z uśmiechem
Odepchnąłem go z całej siły, tak,że wyleciał przez okno po czym w wampirzym tempie zniknął.
Elena stała zszokowana w pokoju.Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
- Już wszystko w porządku-powiedziałem cicho tuląc ją
- Dlaczego on tak się zachowuję.Nie rozumiem go.Zerwaliśmy a on jest zazdrosny-dodała cicho łkając
Zaprowadziłem ją do mojej sypialni i położyłem na łóżku.Chwilę później zasnęłam wtulając się we mnie.

                                                              Oczami Katherine
                                                  Muzyka
Siedziałam skulona przy ścianie.Zaczęłam zastanawiać się nad ucieczką chociaż nic nie przychodziło mi do głowy.To już koniec,nie ucieknę.Przymknęłam lekko oczy

  -  Przedstawiam ci lorda Niklausa
Spojrzałam w oczy blondynowi i uśmiechnęłam się.Po chwili podałam mu rękę którą ucałował.Chwilę później wirowaliśmy na sali.Zafascynowana nim nie przestałam patrzeć mu w oczy.On cicho szeptał mi do ucha słowa piosenki przy której kołysaliśmy się na parkiecie.
 - Jesteś naprawdę piękną dziewczyną.Twoja uroda mnie zniewala Pani- posłał mi łobuzerski uśmiech na co ja zarumieniłam się lekko.

Uśmiechnęłam się przypominając sobie nasze poznanie.Gdybym mogła po prosić o jedno jedyne życzenie, chciałabym się zapytać co naprawdę czuję do Klausa.Może kiedyś się dowiem.
 Chwilę później do komnaty przyszedł Klaus
- Jak się czuje mój drogocenny sobowtór-spytał z tym swoim uśmieszkiem na twarzy.
- Nie powinno cię to obchodzić-odparłam szorstko
- Komuś nie dopisuje dzisiaj humor co?- zaśmiał się cicho podłączają mnie do jakiś kabli- Gotowa na śmierć?-dodał
Chwilę później widziałam jak schodziła ze mnie krew,życie.Przymknęłam lekko powieki.

           -Proszę przestań- zaczęłam się śmiać gdy łaskotał mnie również się śmiejąc
          - Mówiłem panience że nie będzie się ze mną nudzić-śmiał się
          Trwaliśmy tak chyba z pół godziny.Coraz bardziej poddawałam się jemu urokowi.Był taki nieziemsko przystojny i czuły.Nie wierzę że to mówię ale chyba się zakochałam.Uśmiechnęłam się do niego.Gdy przybliżył swoją twarz do mojej popatrzyłam mu w oczy.Dzieliło nas kilka centymetrów a odległość z każdą chwilą się zmniejszała.W końcu delikatnie musnął moje usta a ja odpłynęłam pod wpływem jego dotyku.Chciałam nigdy nie wydostać się z jego potężnych ramion.

Spłynęła mi pojedyncza łza gdy wróciłam do dawnych czasów który już nigdy zapewne nie wrócą.
 Widząc moją łzę, Klaus podszedł do mnie.Podniosłam lekko swoją głowę patrząc mu w oczy.Klaus przygryzł lekko dolną wargę po czym bez zastanowienia wyrwał wszystkie kable a krew która była w woreczku została przez niego wyrzucona.W pewnej chwili nie wiedziałam co się dzieje. Przybliżył swoją twarz do mojej.Poczułam się jak kiedyś.Kiedy go poznałam i spędzałam z nim każdą chwilę.
Ujął moją twarz w ręce i pocałował czule przyklękając przy mnie.Wziął mnie delikatnie na ręce i spojrzał mi w oczy.

**********************************************************************************
Mi się bardzo ten rozdział podoba :D Chciałam w nim ukazać dobrą,wrażliwą stronę Katherine.W końcu ona też taką posiada.Mam nadzieje że wam się również podoba ;)




piątek, 27 września 2013

Rozdział 17 - Pobudka kochanie

                                       Pobudka kochanie

Ocknęłam się.Poczułam ból w okolicy szyi.Sznury uniemożliwiały mi swobodne poruszanie się.Ale...Czułam się jakoś dziwnie.To uczucie towarzyszyło mi kilka set lat temu,kiedy jeszcze mieszkałam z rodziną.
- Widzę że księżniczka już się obudziła - szepnął bardzo dobrze znany mi głos przy uchu
- Nie masz prawa mnie tutaj więzić do cholery-syknęłam
- Nie mam prawa powiadasz? Zastanawiałaś się może kiedyś czy istnieje lekarstwo na wampiryzm?-spytał po chwili uśmiechając się szeroko
- Nie wiem do czego zmierzasz
- Powiedzmy że je zdobyłem ale już użyłem je na kimś-z jego twarzy nie schodził uśmieszek
- Nie.To nie może być prawda- powiedziałam lekko przerażona
- Nie wierzysz? - spytał
Po chwili poczułam niewiarygodny ból.Czułam jak moje siły opadają.Klaus wbijał kły w moją szyję starając się abym poczuła jak najwięcej bólu.Gdy w końcu się ode mnie oderwał,próbowałam się odsunąć.
Usłyszałam jego śmiech.
- Katherine Pierce.Bezbronny człowiek.Jak to pięknie brzmi-powiedział wyswobadzając moje ręce ze sznurów.
- Zostaw mnie-odparłam
Poczułam się jak kiedyś.Jak mała dziewczynka która potrzebuje pomocy.Która jest słaba.Spuściłam głowę.To już koniec...Wszystko przepadło.Teraz zostało mi czekać aż mnie zabije.Co ja sobie myślałam przychodząc tutaj? On ma racje.Katherine Pierce nie istnieje.Teraz pojawiła się Katherine........Petrova.Słaba i naiwna.
- Po prostu mnie zabij.Czy to takie trudne? - dodałam dotykając swojej szyi
- O nie słoneczko.Rozchmurz się.Zabawa się dopiero zaczyna -zaśmiał się i pogładził mój policzek na co ja odsunęłam się
- Wszystko wraca do normy prawda? Dzięki tobie znów mogę tworzyć hybrydy.Wszystko się zmieniło.Mam wielkie szczęście mając przy sobie najlepszego z  sobowtórów i na dodatek tak sexownego - dodał po czym przysunął się i pocałował mnie na siłę w usta
- Zostaniesz tutaj.Nie wolno ci nigdzie wychodzić,nigdzie dzwonić- zahipnotyzował mnie po  czym wyszedł zamykając drzwi.
                                   
                                                       **********************************
                                                        Oczami Damona
Siedziałem w fotelu  i popijałem whisky.Dość dużo się zmieniło.Elena ze Stefanem zerwali, na co ja bardzo się ucieszyłem.Żadna nowość.
- Eleno rozumiem że nie masz nastroju ale zapraszam na kolacje-uśmiechnąłem się zalotnie do niej
- No nie wiem Damon.Dopiero co zerwałam ze Stefanem- odparła niepewnie
- Spokojnie.To tylko kolacja-zaśmiałem się
- Skoro tak...No dobrze zgadzam się.Tylko bez żadnych sztuczek Damon- pogroziła
- Jasne,jasne- puściłem jej oko po czym wsiedliśmy do auta i podjechaliśmy do restauracji.
Podszedłem do kelnera.
- Zamawiałem stolik na 19.00- powiedziałem po czym spojrzałem na zegarek,dochodziła 19.00
- Już państwo prowadzę-kelner zaprowadził na do stolika,odsunąłem krzesło Elenie jak na dżentelmena przystało po czym również usiadłem.Kelner podał nam menu i spytał co zamówimy.
- Eleno na co masz ochotę
- Sama nie wiem.Wezmę chyba homara z sałatką-odparła podając menu kelnerowi
- Skoro tak to po proszę dwa homary z sałatką- powiedziałem do kelnera który przyjął zamówienie i odeszedł
- Jak się czujesz? - spytałem
- W miarę.Nie mogę narzekać-westchnęła cicho
- Wszystko będzie dobrze- chwyciłem jej rękę
- Mam nadzieję- ścisnęła mocniej moją rękę po czym uśmiechnęła się lekko
- W końcu się uśmiechasz- dodałem śmiejąc się - Mówiłem ci że masz piękny uśmiech?
- Damon..przestań-odparła lekko się rumieniąc
Zaśmiałem się cicho.
 Po kilkunastu minutach pojawił się kelner z zamówieniami.
  Zjedliśmy w spokoju kolacje śmiejąc się co chwilę,rozmawiając.
____________________________________________________________________________
Nie wiem czy się cieszycie ale powracam :D Przemyślałam wszystko i postanowiłam że coś będę pisać ;) Sprawia mi to przyjemność po za tym lubię to robić ;) Rozdział taki sobie.Na razie chcę dodać trochę Deleny :) ( Soryy Stelenowce ; ) ) Mam nadzieje że choć trochę się podoba.

sobota, 22 czerwca 2013

Zawieszenie

Uwaga!!
Oficjalnie ogłaszam że mój blog zostanie zawieszony.Wybaczcie.Ostatnio nie mam weny i męcze z napisaniem czego kolwiek.Może jeszcze wrócę !

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 16 - Nowy Orlean

Nowy Orlean

                                                              Kilka miesięcy później
 
Ostatnio wiele słyszałam o poczynaniach Klausa i reszty Teamu.Cóż, to było wiadome że biedna Elena nie będzie umiała dokonać ostatecznego  wyboru między braćmi Salvatore.Damon nadal o nią zabiega a biedny Stefcio nie może sobie poradzić i pewnie nadal chodzi na te swoje wiewióreczki do lasu.Natomiast Klaus wraz z innymi członkami rodziny wyjechał do Nowego Orleanu a nasz poważny i dumny  Elijah się obraził i zostawił mnie samą.Jeszcze będzie na kolanach mnie błagał żebym do niego wróciła.Sądzę, że pora złożyć naszym pierwotnym małą wizyte.Już chcę widzieć minę Klausa gdy mnie zobaczy < zaśmiałam się >
 Droga zajęła mi  5 godzin.Później już tylko wystarczyło znaleźć naszą rodzinkę oczywiście bez Elijah.Nie pokazałby się Klausowi teraz na oczy.Po 1 godzinie byłam już pod posiadłością Mikaelsonów.Nieźle się urządzili.Czas zawitać do mojego niedoszłego męża.
Powoli weszłam do posiadłości.Rebekah czytała książkę o ile się nie myle a reszta o czymś zaciekle rozmawiała.
- Witam.Tęskniliście? - zaśmiałam się pod nosem gdy zobaczyłam minę Klausa który w " środku jakby się gotował"
- Ty suko! - krzyknął rzuciwszy się na mnie
Klaus przygwoździł mnie do ściany a ja zaśmiałam się mu prosto w twarz.Wiem ,wiem to było głupie z mojej strony.W każdej chwili mogłam zginąć.
- Spokojnie kotku.Wiem że tęskniłeś.No wiesz, może załatwimy to innym sposobem hmmm?? - powiedziałam figlarnie
- Zamknij sie ty podła dziwko! Przysięgam że cię zabije! Jeszcze będziesz mnie błagała na kolanach o litość - krzyczał 
Reszta rodziny wpatrywała się we mnie w niedowierzeniem
- Że też masz tupet tu przychodzić -powiedziała Rebekah
- Ohh..Teraz już wiem że te żarty o blondynkach są prawdziwe  -westchnęłam 
W tej chwili zamierzałam uciec z posiadłości i zostawić rodzinę Mikaelsonów samych lecz zapomniałam o jednym.O hybrydzie.Gdy już miałam uciec, Klaus złapał mnie za ramię i potrząsnął.
- Nie tak prędko.Gdzie sie wybierasz słonko? Wiesz,  sądzę jednak że jeszcze tutaj spędzisz trochę czasu - zaśmiał się szyderczo
W mgnieniu oka znalazłam się w jakiejś ciemnej piwnicy i zostałam przypięta do krzesła.Nie było sensu się wyrywać.Po za tym co mnie naszło żeby tutaj przychodzić.Chciałam się tylko trochę po naśmiewać a zapomniałam że jak Klaus się wkurzy to nie ma żartów.Tylko o tym zdążyłam pomyśleć ponieważ kilka sekund później Klaus skręcił mi kark.Katherine Pierce w potrzasku.Może ktoś będzie na tyle miły i uratuje mi mój tyłek?
                                    **************************************************
Witajcie!! Wróciłam.Wszystko przemyślałam i chcę zacząć wszystko od  nowa.Ostatnio było tyle pracy.I po za tym staram sie o czerwony pasek na koniec roku więc teraz musze dać z siebie 100%.Rozdział krótki ale po przerwie dopiero sie rozkręcam.
Ps. OMG Katherine człowiekiem nie mogę uwierzyć!!
                                                                                                                                     Katherine
 

piątek, 10 maja 2013

Informacja!!!

Hey :* Przepraszam wszystkich ale postanowiłam zrobić sobie trochę wolnego tym bardziej że zbliża się koniec roku szkolnego.Ostatnio wogóle nie mam weny i nie moge się na niczym skupić.Ogólnie mam dużo sprawdzianów i kartkówek, muszę się uczyć.Myślałam nad tym wszystkim wczoraj i już postanowiłam.2 lub 3 tygodnie przerwy powinny mi pomóc :) Dzisiaj wkońcu mogłam trochę odetchnąć bo mam na 10.00 i po za tym tylko 3 lekcje :D Niedługo jest wywiadówka więc zrozumcie.Muszę kilka kartkówek popoprawiać i będzie ok.A i jeszcze czytałam wasze komentarze w związku z Lewym heh :) Nie no sezonowcem to ja nie jestem.Ogólnie to już od 2 lat go lubie.Szkoda jedynie że w reprezentacji tylko on o dwójka polaków z Dortmundu potrafią grać =)
A więc przepraszam za wszystkie okropne rozdziały! Postaram się wszystko nadrobić.Obiecuje.Pa <3
 

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 15 - Miło cię poznać piłkarzyku

Miło cię poznać piłkarzyku 

No nie powiem.Mam szczęście jak nie wiem.Jeszcze nie dawno o nim myślałam a tu proszę.
- O przepraszam nie widziałem cię.Nic ci nie jest? - zapytał z troską brunet
- Nie.Spokojnie wszystko dobrze - uśmiechnęłam się do niego
Był bardzo przystojny i wysoki.Dobrze zbudowany.
- A tak wogóle to jestem Robert- powiedział podając mi dłoń 
- Katherine - równierz podając dłoń
- Wiesz, muszę już lecieć mam trening za 10 minut.Zobaczymy się później? -spytał
- Oczywiście - odparłam
- Podasz mi numer swojego telefonu?
- Tak , jasne prosze - Robert szybko przepisał numer  i powiedział że niedługo zadzwoni
Będzie świetna zabawa.Wystarczy kilka miłych słówek a  już będzie mój.
Po dwóch godzinach dotarłam do mojego cudownego domu.Było tak ciepło że postanowiłam wziąć kąpiel w dużym basenie na podwórku.Szybko przebrałam się w strój i weszłam do wody.Odrazu wymyśliłam wspaniały plan jak uwieść naszego Roberta.Z zamyśleń wyrwał mnie nie kto inny jak nasz poważny Elijah.
- Jak tam zakupy?
- Wiesz że właśnie się relaksowałam a ty mi przeszkodziłeś 
  - Och przepraszam nie wiedziałem- zaśmiał się
  - Coś się stało że przyszłeś?
  - Nie nic .Przyszłem sobie popatrzeć na ładne widoki 
  - Ohh naprawde? Widać też jesteś spięty.Potrzebny ci masaż na sądzisz?
  - Nie dziękuje.Ale napewno niedługo skorzystam
Wieczorem zadzwoniła do mnie..uwierzycie??? Elena.Ciekawe co mi ma do powiedzenia.
- Słucham - odparłam jak gdyby nigdy nic
- Co ty najlepszego robisz? Klaus jest wkurzony  i ma ochote was pozabijać a ty sobie wyjeżdżasz od tak . Jeszcze na własnym weselu.Opanuj się wkońcu - krzyczała Elena do słuchawki
- Posłuchaj mnie ty mała zdziro.Po pierwsze chciałam ci oznajmić że nie jesteśmy na " t" .Po drugie nie wrzeszcz na mnie bo inaczej obiecuje do ciebie przyjechać i osobiście utnąć ci język a z twojego ciała  zrobić sobie  ciasteczka a później zjeść.
- Co? Przecierz byliśmy przyjaciółkami.Tak myślałam - odparła smutno Elena
- Przyjaciółkami? Kochana nie widywałabym się z tobą wogóle przy ludziach przy zmysłach.Ubierasz się jak stara panna z 30 - toma kotami - zasmiałam się a później rozłączyłam
Żałosne.Westchnęłam.Kilka minut późnej zadzwonił do mnie Lewy.Długo kazał mi czekać aż za długo.Teraz tylko trzeba wcielić mój plan w życie i dzisiejszą noc spędzić w mieszkaniu naszego sławnego piłkarza.
- Katherine? -zapytał
- Tak to ja.Już myślałam że nie zadzwonisz.- uśmiechnęłam się w duchu do siebie
- Obiecałem przecierz.Mam pomysł może spotkamy się u mnie? Mieszkam niedaleko.Kilka ulic dalej 
- To ja będę za 15 minut u ciebie pa 
- Pa
Hmm... teraz trzeba sie przyszykować. Ubiorę sobie moją czarną sukienkę którą dzisiaj kupiłam.
oraz czarne szpilki
Efekt był wspaniały.A teraz czas na rozpoczęcię mojego planu .
Pod 10 minutach byłam już pod domem Lewego.Chwilę później się zjawił i otworzył mi drzwi do swojego mieszkania.
Miał przepiękny dom ,jednak mój  był oczywiście najlepszy.Chwilę później jedliśmy wspaniałą kolacje.Były tam oczywiście świece i panował romantyczny nastrój.Nie powiem że było nie miło.Poprostu takie coś to nie moja bajka.Po kolacji rozmawialiśmy trochę i piliśmy szampana.Gdy byłam pewna że był już u granic możliwości zaczęłam całować go zachłannie.Chłopak widocznie nie mógł mi się oprzeć i zaczął na mnie napierać.Z szybkością zdjęłam jego koszule a później dalszą część garderoby natomiast on nie był mi dłużny.Niedługo później nasze ubrania były w całym domu.Nim spostrzegłam byliśmy juz w jego sypialni, całkiem ładnej. A później wylądowaliśmy w łóżku.Zanim przeszliśmy do sedna zauważyłam jego zdjęcia z pewnie jego dziewczyną.Albo on ją zdradza albo własnie z nią zerwał i nie zdążył wyrzucić jej zdjęcia.Bardziej jednak skupiałabym się na tym pierwszym.Ach ci piłkarze.Może są przystojni ale za grosz rozumu - pomyślałam.Trzeba przyzać że seks z nim był jak bitwa secesyjna.Ciekawa jestem kiedy zajrzy tu jego dziewczyna.


                                   -____________________________________
Rozdział taki powiedzmy luźny.Nie chcę narazie wszystkiego zaczynać .Wolę powoli wszystko rozegrać niż wszystko naraz a później jest to niezruzumiałe.Po za tym jestem wdzięczna za wasze komentarze.To mój pierwszy blog więc bardzo zależy mi na wszystkim i jeszcze coś.Nie, nie piszę sobie sama komentarzy.Rozumiem że każdy sobie mysli co chce i nie chcę tutaj nikogo obrazić.Ale ja naprawdę aż tak nie zniżyłabym się do takiego niskiego poziomu.Poprostu czekam i czytam wasze komentarze.A jeśli jest ich mało to czekam trochę i jest ok.I jeszcze coś.Przepraszam za błedy!!!! Zawsze to sprawia mi najbardziej problemy.Nie dziwie się że z dyktand same czwórki hehee :) Ale co tam ciesze się ze mam ten mój ukochany blog i mogę się dzielić z wami wszystkim :D miłego dnia !!
                                                                                                                                          Katherine <3

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 14 - Co za kretyn

Co za kretyn

Siedząc w aucie, wszystko sobie dokładnie przemyślałam.Jednak ślub z Klausem był chyba moim najgorszym , nie przepraszam, najbardziej przerażającym pomysłem.Ja z nim? To chyba naprawde jakiś żart czy co? Poczułam się jakbym otrząsnęła się z jakiegoś durnego transu.Dziwne.Pewnie czarownice w tym "maczały palcem". Inaczej jak wytłumaczyć to że niby miałam wziąć z nim ślub.Niech tylko się dowiem kto brał w tym udział a przyrzekam że osobiście przebije kołkiem jego cholerne serce.
No prosze jeszcze w sukni ślubnej siedzę.Czym prędzej muszę ją zdjąć.Wyglądam jak idiotka.Katherine Pierce nigdy się nie zakochuje a jeśli nawet nie okazuje uczuć.I tego się trzymajmy.Na dodatek Elijah siedział obok mnie i zerkał co chwilę na mnie.Chyba musze mu podziękować.Bo jak popatrzymy na to z innej strony już byłabym zamężna.A on mnie tak jakby uratował.Tylko nie wiem czy te podziękowania wyjdą mi z ust.Najgorsze jest to że jak sobie przypomne że byłam miła dla Eleny, aż mnie zemdliło.
-  Już niedaleko - odezwał się Elijah
- Można wiedzieć gdzie jedziemy? - spytałam patrząc na niego
-  Na małe wakacje do Madrytu
- No prosze, poważny Elijah zabiera mnie do Madrytu.Już się bałam że do Wesołego Miasteczka na Diabelski Młyn - zasmiałam się
- Widać humorek dopisuje.Czyżby nasza Kath wkońcu oprzytomniała?
- A żebyś wiedział.Czuję się znakomicie- odparłam
- No widzisz.Teraz tylko musimy się dowiedzieć kto zrobił ci pranie mózgu.Ale narazie zabawmy się trochę- powiedział 
- Mmmm... brzmi nieźle.- powiedziałam zbliżając sie do ust Elijah.Jednak ten szybko mnie odpechnął
- Nie o taką zabawe mi chodziło
- Jeszcze zobaczymy.Nie wytrzymiesz długo w mojej obecności.Tym bardziej gdy będziemy tylko sam na sam a nie w samochodzie.Chociarz wiesz co? Czemu nie.W samochodzie też możemy -uśmiechnęłam się zalotnie
A on tylko się zaśmiał i przyśpieszył.
                                                ************************************
- Co za cholerna suka z niej.Myśli że będzie bawić się moimi uczuciami? O nie nie.Nie daruje jej tego.Przemyślałem sprawe i zamierzam ich ścigać do konca świata.Będą błagać mnie o litość.A ja będe zabijał ich pokolei.Będą patrzyli sobie w oczy gdy jeden będzie umierał.
- Klaus przestań!!! - powiedziała Caroline
- A ty się zamknij.Nie mam ochoty słuchać twojego gadania- opdarł Klaus
- Posłuchaj mnie uważnie.Nie życze sobie żebyś tak do mnie mówił.Zrozumiane? - krzyknęła mu w twarz dziewczyna
- Uspokójcie się wszyscy- teraz wszyscy spojrzeli na Damona
- Tak do was mowie- powiedział " jaśniej " 
- Może Elijah Katherine porwał czy coś - wtrąciła się Elena 
- Nigdy.Nie.Wypowiadaj.Jej.Imienia.Nigdy- wkurzył się Klaus i wybiegł.
Po drodze skręcił Jeremiemu głowe który chciał już się zapytać co się stało.Elena widząc to podeszła do niego szybko i objęła go ramieniem.
                                                * *************************************
Szybko weszłam pod prysznic zdejmując przy tym tą okropną suknię ślubną którą chwilę później wyrzuciłam do wielkiego kosza na odpady.W łazience spędziłabym chyba z 2 godziny gdyby nie dochodzący zza drzwi głos Elijah
- Utopiłaś się tam czy co? - powiedział ubawiony
- Nie, a co ? Chciałbyś dołaczyć - zapytałam sie uwodzicielsko
- Nie tym razem - uśmiechnął się pod nosem
- Ojj wielka szkoda.Uwierz pomieścilibyśmy się tutaj.- zaśmiałam się na co on parsknął 
Kilka minut później zeszłam na dół z wielkich schodów które miał ten luksusowy dom.Był piękny.Trzeba przyznać Elijah miał gust.No nie dziwie się.Ogólnie Madryt mi się bardzo podobał.Słyszłam że Real Madryt gra o ile się nie myle z Borussią Dortmund.Wśród dortmundczyków znajduję się nie jaki Robert Lewandowski.Dość przystojny.Może go poznam? Ciekawe.Zaśmiałam się.
- Wiesz dzisiaj zamierzam cały dzień spędzić na zakupach więc gdyby co nie musisz mnie szukać
Po chwili siedziałam już w samochodzie Elijah i jechałam porozglądać się po sklepach.Stojąc na parkingu na ktoś na mnie wpadł.Juz miałam powiedzieć co sądze o wpadaniu na mnie gdy zobaczyłam jego twarz.No no no....Zapowiadała się przecudna noc.
                              ___________________________________________________
Rozdział krótki i taki sobie.Narazie wszystko będzie sie toczyć w Madrycie.Postanowiłam po długim zastanawianiu wprowadzić naszą starą Katherine.Kobiete z charakterkiem.Ciekawe jaka czarownica zrobiła " pranie mózgu" naszej bohaterce.Heh gdyby co to nie ja :) Wzorowałam się trochę na waszych komentarzach i wogóle.Przepraszam że tak długo musieliście czekać ale ja zastanawiałam się właśnie co w związku z Katherine.Wybaczcie ale musiałam napisact trochę o Robercie Lewandowskim.Nie umiałam się powstrzymać.Mój ulubiony i najprzystojnieszy piłkarz według mnie hehe  :) całusy 
Ps. Już ponad 1100 wyświetleń.Dziękuję.Gdy zaczynałam pisać tego bloga nie spodziewałam się że tyle będzie aż  komentarzy i wogóle.Tak bardzo wam dziękuje.Wiem że niekiedy rozdziały wychodzą okropnie ale zawsze się staram wam to czyms wynagrodzić.A teraz w związku z tymi że tak powiem " nie pochlebnymi komentarzami" spokojnie.Nie przestane pisać.I wogóle dziękuje wam za nie.Może są niekiedy okropnie zasmucające ale to nic.Dzięki nim wiem co poprawić, dopisać.Wszystkie komentarze mile widziane.Muszę pędzić się uczyć.PAPAPA całusy dla wszystkich <3 <3 

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 13 - Wielki Dzień

  Wielki Dzień

- Elijah, wkońcu raczyłeś się zjawić - powiedziała Rebekah
- Kochana siostrzyczko, nie wiedziałem że aż tak za mną tęsknisz- odparł
- Czy wiesz co niedługo będzie organizowane w naszym domu?
- Nie, oświeć mnie  - powiedział Elijah z uśmiechem na twarzy
- Twój kochany brat, za kilka tygodni poślubi Katherine, czy to nie cudowne? 
Kiedy Elijah to usłyszał, nie wierzył własnym uszom.To niemożliwe.Jego ukochana nie może wyjść za tego drania który nie jest jej wart.To on powinien się z nią ożenić nie, Klaus.Elijah przysiągł sobie że nigdy nie dopuści do tego ślubu i zniknął zostawiając Rebekah samą.
                                         *************************************
- Stefan jak myślisz, lepsza czerwona sukienka na ślub czy niebieska? - zastanawiała się Elena
- Oj kochanie ty we wszystkim ślicznie wyglądasz- odparł Stefan
- Prosze przestańcie bo chyba zaraz będę musiał być blizej toalety.Jesteście tak słodcy że aż mnie mdli, dosłownie -zaśmiał się Damon na co Elena i Stefan popatrzyli na niego spod łba
- A i coś jeszcze Eleno, lepsza niebieska.Podkreśla twoją cudowną figurę- uśmiechnął się Damon i wyszedł
                                          *************************************

 - Wychodzę- krzyknęłam 
- A mogę wiedzieć gdzie moja księżniczka się wybiera? - odparł Klaus
- Do sklepu.To powinno ci wystarczyć- zaśmiałam się i pocałowałam Klausa a póżniej wyszłam
Po 2 godzinach chodzenia po sklepie, pomyślałam że odwiedzę Elenę i reszte.Nie widzieliśmy się od czasu, kiedy wraz z Klausem daliśmy im zaproszenia na ślub.A dokładnie tak wyglądały:
Jak zwykle nie pukałam do drzwi ale pomińmy ten fakt < uśmiechnęłam się > 
- O Kathusiu kochana.Jak miło cię widzieć - powiedział Damon
- Damon, jeszcze raz tak do mnie powiesz, to twój uśmieszek z twarzy zniknie a twoja głowa będzie na drugim końcu pokoju - uśmiechnęłam się
- Oj już dobrze, dobrze Kathusiu, przepraszam Kath - zaśmiał się
- Bardzo śmieszne, a tak wogóle to gdzie jest reszta?- odparłam
- Powinni tu być.Możliwe że są na podwórku.Jeśli się nie myle Elena pewnie siedzi i popija kawe a Stefcio "lata" za wiewiórkami- przy tym oboje się zaśmialiśmy
Chwilę później ściskaliśmy się z Eleną i Stefanem.
- Jak idą przygotowania do ślubu?
- Dobrze.Jak ten czas szybko płynie
- Masz racje- powiedziała Elena- już za dwa dni się żenisz
- Okropnie się denerwuje - odparłam
- Nie ma czego.Chociarz przyznam ci że stres napewno jest.Tak niby mówią
- A wy kiedy ze Stefanem bierzecie ślub?- powiedziałam
- Narazie o tym nie myślimy.Po za tym nie chcemy zrobić przykrości Damonowi- powiedziała Elena
-Rozumiem, wiesz to ja już idę muszę jeszcze wszystko przygotować 
                                     Dwa dni później - Dzień Ślubu 
Rano obudził mnie budzik.I tak wogóle nie spałam.Nie umiałam.Nie mogę się doczekać.Zaraz powinna zjawić się Elena,Caroline i Booni żeby mi pomóc.Klaus natomiast jest w pensjonacie Salvatorów i tam się przygotowuje.Godzinę później byłam już ubrana w moją piękną suknie
Godzinę później byłam u braci Salvatore poniewaz w ich ogródku miał odbyć się ślub.Klausa jeszcze nie widziałam niestety.Napewno juz czeka przy małym ołtarzyku
Przez chwilkę zostałam sama bo chciałam jeszcze wszystko sobie przemyśleć i to chyba był mój błąd.Nie powinnam była zostawać sama.Kiedy miałam juz wyjsc a wszyscy goście byli na miejscach, ktoś złapał mnie za ręke- Katherine, proszę nie rób tego - powiedział Elijah trzymając mnie w żelaznym uścisku
- Elijah, kocham Klausa  i to z nim się ożenie a ty tego nie zmienisz- powiedziałam delikatnie
- A żebyś wiedziała że tak.Moze kiedyś mi to wybaczysz co teraz zrobie i zakochasz się we mnie-  w tym momencie Elijah wział mnie na ręce i z szybkością wcisnął do auta , odjechaliśmy.Wyrywałam się cóż to dało? Był silniejszy.Nie mogłam krzyknąc bo zasłonił mi usta.Później przypiął mnie w samochodzie i odjechał.Co z Klausem? Jak zareaguje? A jeśli pomyśli że uciekłam z Elijah?
                                               *****************************
Katherine zaczęłam się spóźniać,martwiłem się.Nagle ktoś krzyknął
- Nie ma Katherine!!! Widziałem jak Elijah z nią rozmawiał a potem wyjechali
W mgnieniu oka byłem obok niego.
- Coś do cholery powiedział?
- Katherine odjechała z Elijah i twój brat zostawił ci list - podał mi go a było tam napisane

Drogi bracie
Wybacz to co zrobiliśmy ci.Nie powinniśmy ale było to silniejsze od nas.Kochamy się i nie chcemy aby nas rozdzielono.Wiem że nigdy nam tego nie wybaczysz ,tym bardziej że był to dla ciebie najpiękniejszy i najważniejszy moment w którym Katerina powiedziałaby tak  i bylibyście juz po wiecznosc razem.Zostawiłem ci ten list zebys wiedział że twoja Katherine nigdy cie nie kochała.Zawsze to byłem ja.Tylko ja mogę dać jej szczęście.Wyjechaliśmy bardzo daleko stąd i chcemy zacząć nowe życie.Na pewno spotkasz jeszcze kobiete swoich marzeń.
                                                                                                                                Elijah
 Po przeczytaniu listu, rzuciłem się na pierwszego przechodniego i wgryzłem się w niego.Nie obchodziło mnie że inni patrzą.Najważniejsze było to że ta podła suka zdradziła mnie z moim cholernym braciszkiem.Wyłączyłem uczucia.Znowu
________________________________________________________________________________
Przepraszam że długo nie pisałam.Po 1 - te zdjęcia sama przerabiałam i trochę mi to zajęło.Tak wiem że są okropne ale się starałam :) Po 2 -chciałam trochę wprowadzić wątku Kalijah i Po 3 - nie zabijcie mnie że Klaus  i Kath nie wzięli ślubu :D I tak wkońcu sie to stanie i dobrze o tym wiecie.Lepiej późno niż wcale :)



czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 12 - Jesteś w moim sercu

Jesteś w moim sercu

Na imprezie było tyle osób.Zdaje mi się że przetańczyłam z każdym.Jednak co chwile zerkałam na zegarek.Co raz bliżej było wyjazdu Klausa.Zastanawiałam się czy może nie pojechać do jego domu i nie pozwolić mu jechać ale szybko odegnałam tę myśl.Nie chciałam znów spotkać sie z tą kretynką, bo inaczej nie idzie jej nazwać.
 Właśnie dopijałam kolejny drink.Nie wiem który, może 10 lub 11? Ale czy to ważne ? 
Z Damon przetańczyłam całą noc a Booni okropnie ucieszyła sie na nasz widok i podziekowała za ciasto.Gdy opowiedziałam ze szczegółami to co się działo, wiedźma poprostu płakała ze śmiechu a Damon wraz z nią.Ojj no dobrze..... ja też. Zbliżała się północ.Klaus miał wyjechać o 7.00 a po za tym miał się zjawić na imprezie zaraz.Coraz bardziej się denerowowałam.Nie chciałam widzieć tej zdziry ale co miałam zrobić? Po chwili zobaczyłam go idącego z Tatią.Poprostu się ąz we mnie gotowało.Później zauważyłam że zerka w moją strone.Postanowiłam się pójść przewietrzyć.Nie miałam zamiaru patrzeć jak się przytulają.Byłam juz trochę dalej od domu Booni , było trochę chłodno i lekko powiewał wiatr.Cudownie się patrzyło na świecący księżyc i gwiazdy.Przypomniała mi się noc z Klausem pod gołym niebem.Było tak cudownie...
- O czym tak rozmyślasz? - powiedział dobrze znany mi głos
- O  niczym - odparła - Co tu robisz? Nie zgubiłeś przynajmniej gdzieś tę... jak jej tam było? A.. Tatie- dodałam oschle
- Poszedłem się przewietrzyć.Wiesz że jutro wyjeżdżam - powiedział 
- Tak wiem - powiedziałam ukrywając jak bardzo mnie to boli
- Katherine - powiedział i znalazł się na przeciwko mnie.Popatrzył mi w oczy i powiedział
- Powiedz tylko jedno słowo a nie wyjade, słyszysz
Nie mogę pozwolić na to by pojechał.Poprostu nie mogę, za bardzo go kocham.
- Klaus...Prosze nie wyjeżdżaj.Nie zostawiaj mnie - powiedział a w moim oczach pojawiły się łzy
- Nigdy cię nie opuszczę słonko.Przepraszam za to wszystko.Zachowałem sie jak skończony idiota i kretyn , proszę wybacz mi i zostań moją księżniczką na wiecznośc -powiedział głaszcząc mnie po policzku
- Wybaczam i zostane czym kolwiek chcesz, aby tylko z tobą 
Gdy to powiedziałam , Klaus zaczął mnie namiętnie całować.Przygryzałam  jego dolną wargę a on po mrukiwał cicho.
- A co z przyjęciem?
- Kath, mam pomysł.Napisz sms-a do Booni i powiedz że wyjdziesz prędzej z imprezy .
- Dobrze
Po chwili byłam już  z tym wszystkim gotowa
- To gdzie idziemy?
- No oczywiście do mnie kotku - uśmiechnął sie
20 minut później byłam już w sypialni Klausa.Wow.To było coś.Jak z 18 wieku.
- Ale masz piękny pokój- powiedział zachwycając sie tym
- Dziekuję, wiesz że wyglądasz jak zawsze pięknie? A w tej sukience to cudo.Chociarz sądzę że chyba wygodniej by było bez niej- uśmiechnął się zalotnie na co ja sie zaśmiałam
Nim spostrzegłam , całowaliśmy się jak nie opamiętani.Nasza noc zaczęła się na czułych słówkach a skończyła na pieszczotach.Tak bardzo mi tego brakowało.Brakowało mi jego dotyku.Rano obudziłam się wtulona w Klausa.Po chwili gdzieś wyszedł, ja jednak nadal miałam ozy zamknięte.Chyba po 15 minutach wrócił i delikatnie pocałował mnie.
- Jak się czuje najwspanialsza dziewczyna na świecie?
- Cudownie - uśmiechnęłam się
- Przyniosłem małe śniadanie
To niemożliwe.Nigdy jeszcze nie dostałam śniadania do łóżka.To było coś wspaniałego.A taca wyglądała tak:
- Dziękuje, jesteś taki kochany - powiedziałam i przytuliłam go
- Dla mojej księżniczki wszystko
-Zjesz ze mną?
- Oczywiście ja też jestem ciekawy jak to wszystko mi wyszło
To wszystko było naprawdę pyszne.Jednak najważniejszy było to, że zrobił to sam.
- A co z Tatią? Zostawiłeś ja samą - powiedziałam nadal zajadając śniadanie
- Wiem, pewnie jest wkurzona - zaśmiał się 
- Uwielbiam cię - odparłam
- A ja cię bardzo, bardzo kocham.Mam dla ciebie niespodziankę
-Jaką?
Klaus wstał z łóżka i uklęknął przedemną
- Katherine, tak bardzo cie kocham, nad własne życie.Jesteś dla mnie jak słońce które kiedy się budzę, wita mnie z uśmiechem i pocałunkiem.Czy zgodzisz sie zostać moją żoną po wieczność?
Tego sie nigdy bym nie spodziewała.Tak słodko wyglądał klęcząc przedemną.
- Tak, kocham cię i zawsze chcę być z tobą- gdy ty opowiedziałam, Klaus włożył mi na palec pierścionek zaręczynowy.
Był przepiękny.Później byłam juz w ramionach ukochanego.
                                           **********************************
Mam nadzieje ze rozdział sie podobał.To takie wynagrodzenie za tak krótki poprzedni rozdział.Mam nadzieje że sie nie gniewacie :) 
                                                                                                           Pozdrawiam Katherine <3

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 11 - Czy zdołam zapomnieć o tobie?

Czy zdołam zapomnieć o tobie?

 Wtedy do pokoju weszła pewnym krokiem Tatia
- O no prosze, mówiłam mojemu UKOCHANEMU że jesteś nadal zwykłą zdzirą i zadajesz sie z kim popadnie, i miałam racje
- Lepiej sie zamknij i powiedz kto cie wpuścił bo nie przypominam sobie żebym to był ja -powiedział Damon
- Ohh wybacz sama weszłam - odparła Tatia z uśmiechem
- Co tutaj robisz? - powiedziałam
- Przyszłam zobaczyć ciebie Kath, i chciałam ci powiedzieć że Klausowi już na ciebie nie zależy.Nie interesuje się tobą i nie ma zamiaru ciebie oglądać, więc z łaski swojej nie zbliżaj się do nas
- Nie zamierzam - powiedziałam, jedna samotna łza kręciła się w oku
- To dobrze, żegnaj Katherine.Jutro wyjeżdżamy z Klausem do Los Angeles i zapewne juz nigdy się nie zobaczymy - powiedziała Tatia po czym odeszła
Usiadłam na sofie i schowałam głowę w ręce.Damon szybkim rucham znalazł się obok mnie i przytulił.
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.Klaus nie wie co traci
Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Po incydencie z Damonem musiałam się odświeżyć po chwili Damon poszedł w moje ślady i zrobił to samo.Nie miałam ochoty pójśc na przyjęcie które urządza Booni ale co innego miałabym robić? To pomoże chociarz na chwilke zapomnieć o wszystkim.A po za tym ciasto wyszło pyszne chociarz w większości to moja zasługa jednak Damon był dobrym uczniem i tez ciężko pracował nad nim.
Po godzinie byłam ubrana w piękną muszę przyznać sukienkę która podkreślała moją figurę.Sukienka była długa i wyglądała trochę nie współcześnie ale własnie o to chodziło w imprezie
Gdy Damon mnie zobaczył.Mina mu zrzedła.Muszę przyznać że wyglądałam pięknie.Długa fioletowa suknia bez ramionczek.Po chwili siedziałam już w czarnym Ferarri.Przede mną była długa noc pełna niespodzianek.
                                         *************************************
Bardzo przepraszam za tak krótki rozdział ale musicie zrozumieć.Mam tyle zajęć że już nie nadążam.Po za tym kto patrzył na odcinek TVD - " Z miłością i nienawiścią , Katerina" - Cudnie
Pozdrawiam




środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 10 - Klaus, wszyscy myśleli że nie jesteś już sadystycznym draniem


Klaus, wszyscy myśleli że nie jesteś już sadystycznym draniem

Po  tym jak Kath nie chciała ze mną rozmawiać, postanowiłem znowu wyłączyć uczucia i być jak to mówią " potworem". Nie obchodzi mnie już nic.Mam gdzieś co z Katherine, że cierpi.Nie obchodzi mnie to.Jeszcze będzie błagała mnie na kolanach żebym do niej wrócił a ja od tak sobie wyśmieje ją.Jest przecierz zwykła zdzirą i nic więcej.Tatia miała racje.Kath nic dla mnie nie znaczy.Jeśli chce udawać że nic do mnie nie czuje to prosze bardzo.Ja wyłączyłem uczucia i mam gdzieś ich wszystkich.Niech idą do diabła."Żyje" swoim życiem.A teraz czas na mały obiad.

- Przepraszam czy mogłaby mi pani pomóc? - odpowiedziałem udając zaniepokojenie
- Ależ oczywiście, coś się stało? - odparła
Gdyby tylko wiedziała co ją czeka.Ach szkoda mi tych ludzi .....Ohh żartuje przecierz ( zaśmiałem się w myślach)
- Zgubiłem swój telefon i nie moge zadzwonić w bardzo pilnej sprawie
- Rozumiem,z chęcia dam panu telefon jednak  tutaj nie ma zasięgu więc niech pan pójdzie za mną
No prosze jaka milutka.Nawet nie musze się fatygować żeby ją gdzieś zabrać.Nie daleko lasu, dziewczyna wyjęła komórke a że było ciemno, nikt nas nie widział wiec mogłem spokojnie działać.
Już chciała cos powiedzieć, gdy wbiłem się w jej szyję i zacząłem pić tą życio dajną krew.Dziewczyna była w takim szoku że nawet nie mogła krzyknąć.Gdy wypiłem z jej ciała ostatnią kroplę krwi, wziąłem dziewczyne i spaliłem jej ciało głeboko w lesie.
                                                        ***********************
Trochę juz minęło, gdy zerwalismy z Klausem.Co dzień widzę Tatię która wychodzi z jego domu rano i wchodzi wieczorem zadowolona.Spostrzegłam też że Klaus wyłączył uczucia.A ja myślałam że nie jest już sadystycznym draniem, a jednak w gazecie pisało że spalił ktoś ciało młodej dziewczyny.To podobne do Klausa.Jest zwykłym kretynem którego nadal kocham.Jestem chociarz trochę szczęśliwa ponieważ mam wsparcie Damona i Elijah którzy bardzo się o mnie martwią i troszczą oraz całą reszte innych osób w tym Stefana i Elenę.Szkoda że nie mogę pozbyć się tego uczucia, byłoby mi łatwiej.To wszystko zaczyna mnie przerastać.
Leżałam właśnie w swoim już pokoju, w domu salvatorów którzy bez zastanowienia poprosili mnie bym u nich zamieszkała.Wtedy nie byłabym sama i nie musiałabym się o nic martwić.
- No i jak się ma moja księżniczka? - uśmiechnął się Damon
- Dobrze
Czy on właśnie powiedział " moja" ?
 Mimowolnie uśmiechnęłam się do Damona a on widząc że poprawia mi się humor zaproponował
- Mam wspaniały pomysł.Booni organizuje przyjęcie w sobote.Może pójdziemy?
- Damon wiesz, ja jednak wolałabym chyba...
- Proszę bez żadnego sprzeciwu.Dobrze wiesz ze jak się upre, to nie wygrasz
- Zobaczymy 
- Czy to wyzwanie ? - uśmiechnął się
- Oczywiście Panie Salvatore, a co ? Czyby się pan bał go przyjać? - zasmiałam się
- Oczywiście że nie, z chęcią, ale mam małe pytanko?
- Jakie?
-  Tylko się nie śmiej ok?
- No dobrze - uśmiechnęłam się 
- No bo na tej imprezie nic nie będzie, i pomyślałem sobie że upieke ciasto  ale nie wiem jak - przyznał się Damon
- Czy to żart? - zaczęłam się śmiać najgłośniej jak potrafie
-Nie, obiecałaś coś - zaśmiał się Damon
- Tak. tak przepraszam ale to było silniejsze ode mnie - prubowałam się powstrzymać od kolejnego napadu śmiechu ale po chwili znowu wybuchnęłam a Damon razem ze mną
Niedługo po tym zaczęliśmy, ( nie moge w to uwierzyć) robić ciasto.Niechcący posypałam Damona mąką.Nie był mi dłużny i po chwili miałam już cały worek na sobie
- O nie Damonie Salvatore, tego ci nigdy nie wybacze - i rzuciłam się na niego,lejąc go sosem klonowym.
- Ejj, tego nie było w planie! - powiedział 
Przez chyba 2 godziny śmialiśmy się i wyglądaliśmy jak dwa potworki.Brakowało mi takiej zabawy.Już wydawało się że dzień skończy się cudownie lecz nagle pojawiła się....


                                               ***********************************************
Hahahaha normalnie masakra z tym Damonem i ciastem!! Ale chciałam narazie rozluźnić sytuacje.Mam nadzieje że się podobało
  
  

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 9 - Nie zostawiaj mnie

Nie zostawiaj mnie

Postanowiłam że pójdę do Klausa i porozmawiam z nim wbrew tym co mówił Elijah.Kiedy weszłam, poszułam jakby świat zawirował.Zobaczyłam całującego się bez opamiętania Klausa, o dziwo z Tatią.Poczułam ukłucie w sercu, złość, żal, rozczarowanie.Wszystko naraz.Nie wiedziałam co powiedzieć.W głebi serca czułam, że Klaus może wrócić do Tati ponieważ bardzo ją kiedyś kochał i chyba nadal tak jest ... Ale i tak miałam nadzieje że to mnie kocha, nie ją.Że to ja jestem tą jedyną, którą kocha do szaleństwa.
- Witaj Katherine - powiedziała widocznie zadowolona z siebie Tatia
- Chyba przeszkadzam - odpowiedziałam, próbując powstrzymać łzy, jednak chyba zdążyła zobaczyć że to wszystko mnie zabolało
- Nie, Kath prosze zaczekaj, wszystko ci wytłumacze - próbował mnie przekonać Klaus ale ja już nie słuchałam
- Przestań, zrozumiałam już.Byłeś ze mną ponieważ przypominałam ci Tatię
- To nieprawda, daj mi to wytłum...- jednak nie dałam mu dokończyć
- Nie będę ci już więcej przeszkadzać - przyjechałam wyraz twarzy pełen bólu - chciałam się pożegnać - skłamałam, ale co miałam zrobić?
Po chwili już mnie nie było.Zobaczyłam jeszcze uśmiechającą się Tatię, która była widocznie zadowolona że odsunęłam się z jej drogi
                                                 ***********************
- Co ja zrobiłem ? - złapałem się za głowę
- Oh przestań, dobrze wiemy że oby dwoje tego chcieliśmy, pragnąłeś tego, wiem to - powiedziała zalotnie,gładząc mój policzek
- Zraniłem ją
- Przecierz jej nie kochasz, kochasz mnie i tylko mnie, dobrze o tym wiesz
Po chwili Tatia była już we mnie wtulona.A ja tylko myślałem co zrobić.
                                             ***************************
Biegłam przed siebie nie zwarzając na innych ludzi.Chciałam być sama i wszystko sobie przemyśleć.Tatia niszczy moje życie.Chociarz, w głębi czułam że coś miedzy nimi nadal jest jednak nie chciałam w to wierzyć.Skuliłam się przy jakimś ogromnym drzewie. Podkuliłam nogi i patrzyłam w dal.
- Czyżbyś już widziała Klausa i Tatie? Ślicznie razem wyglądają nie prawdaż? - powiedział Elijah
Usiadł koło mnie i dotknął mojego policzka.
- Widzę że bardzo się z tego cieszysz - odpowiedziałam
- Nie, ja poprostu stwierdzam fakty.Po za tym wiesz, że ja nigdy bym cie tak nie potraktował
- Przestań,znowu wracasz do tego tematu - powiedziałam beznamiętnym tonem
- Wiesz, przepraszam cię za to jak cie potraktowałem ale bolał mnie widok ciebie i Klausa...
- To i tak nic nie zmieni, Klaus woli Tatie -powiedziałam i opuściłam głowe w dół
- Hej..- powiedział czule Elijah i zmusił mnie bym spojrzała w jego oczy.- Wszystko będzie dobrze.Mój brat nie zasługuje na ciebie i nie zasługuje na twoje łzy kochanie- popatrzył na mnie czule
- Może masz racje, ale ja nadal go kocham i to wszystko tak cholernie boli - powiedziałam z rozpaczą
- Wiem, słonko, wiem ale z czasem ból minie.Zobaczysz, że wszystko się ułoży.Wiem że nie chcesz teraz tego słyszeć ale wiedz, że zawsze będę cię kochać ąż po wieczność, możesz na mnie liczyć w każdej sytuacji
- Dziękuje - powiedziałam i wtuliłam się w Elijah.
Postanowiłam sobie że teraz będę zachowywać się jak gdyby nic między mną a Klausem nie było.Elijah powiedział że może wrócimy do starego zachowania.Ja będę na zawnątrz nadal wredną suką a będąc daleko Klausa, znowu miła i sympatyczną dziewczyną która ma uczucia.Niech on też cierpi.Widok jego  i Tati bardzo mnie zabolał ale nie dam mu tego poznać.
                                                          3 dni później
-Katherine, czy możemy porozmawiać - powiedział Klaus
- A czy ty nie mógłbyś się zamknąć i łaskawie zejść mi z oczu?- odpowiedziałam
- Między mną a Tatią nic nie ma to był wtedy jeden jedyny raz gdy ją pocałowałem.Boli mnie to wszystko.Boli mnie to że znowu zachowujesz się jak...
- Jak kto? No dokończ.Może miałeś na mysli : jak sadystyczna suka, zdzira - zapytałam zadowolona z swojego pytania
- Przestań, w głebi serca wiem że tak nie jesteś i mnie kochasz - odpowiedział
- Oooo, przestań bo zaraz mi się ciebie szkoda zrobi- zakpiłam
Przeżuciłam swoje loki do tyłu i z gracją wyszłam na zewnątrz.Nie miałam ochoty z nim rozmawiać a tym bardziej go widzieć.
                                                   *****************
- Cześć skarbie - powiedziała zalotnie Tatia
- Spadaj - odpowiedziałem oschle
- Oh Klaus i znowu zaczynasz? Tak długo się nie widzieliśmy- powiedziała podchodząc do mnie
- Dobrze wiesz że kocham Katherine, nie ciebie
- Oszukujesz samego siebie- dotknęła mojego policzka jednak zaraz odrzuciłem jej rękę
- Co ma ona czego ja nie mam?
- Ona jest kochająca, czuła, troskliwa i nie jest samolubna tak jak ty - powiedziałem
- Czyżbyś już zapomniał że to ona była twoim wrogiem nr 1?
- Nie, wiem o tym ale od  uczucia nienawiści do uczucia miłości bardzo blisko
Tatia popatrzyła na mnie wrogo i odeszła
                                                    *******************
- Stefan wiesz może gdzie podział się Damon? Jest jakiś taki nieobecny - powiedziała Elena
- Nie wiem , ale masz racje.Odkąd pojawiła się znowu Katherine, Damon stał się jakiś inny- powiedział Stefan
- A ty co o tym myślisz?
- Myślę że Damon nadal kocha Katherine i nie moze pogodzić się z tym że jest ona z Klausem - powiedziała Caroline
- Poprawka, była z Klausem - doszedł nas głos Damona
- Jak to była  z Klausem? - odezwała się Booni
- Przez Tatie, Katherine zerwała z nim,  widziała jak się całują - powiedział Damon
- Wiedziałam że Klaus się nigdy nie zmieni, a to kretyn tu  mówi jej kocham cie a tu całuje się z byłą
chyba raczej już z dziewczyną - odparła wściekle Caroline
- Może Katherine nas wszystkich skrzywdziła ale każdy potrzebuje drugiej szansy.Ona się zmieniła i to widać a Klaus to podły drań który igra z uczuciami- powiedziała Elena a wszyscy się z nia zgodzili
            ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
 Co prawda rozdział mi się podoba :) a wy co myslicie o zachowaniu Katherine? Czy Tatia wkońcu odejdzie? Czy moze Elijah i Damon będą walczyli o względy Kath? A na koniec zdjęcie Kath i Elijah



środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 8 - Tatio, mieszasz w moim życiu !


Tatio, mieszasz w moim życiu !

 Katherine, kochanie - pomyślał Klaus
- Oh przestań, wkurzasz mnie już z tym wszystkim, tylko Katherine skarbie, Katherine kotku, obrzydliwe - powiedziała Rebekah
- Zamknij się małpo - powiedział cicho
W tym momencie Rebekah przygwoździła Klausa do ściany, jednak on jako hybryda był silniejszy i bez problemu zamienili się pozycjami.Teraz pierwotna siostra była przyciśnieta do ściany.Ale zaraz uwolnił ją z uścisku.
- Nie masz uczuć - wrzasnął
- A ty je masz? Jeszcze kilka tygodni temu byłeś rozpruwaczem a teraz zrobiłeś się słodki jak cukier,nie poznaje cię.Gdzie jest mój brat, mądry i inteligentny ? No gdzie?- odparła
- Twój brat jest teraz lepszy 
- Nie prawda, nigdy nie będziesz dobry, zawsze będziesz zabijał i niszczył
- Nie jestem już taki - krzyknął
- To się okaże
                                               *************************************
Siedziałam sobie na niewielkim kamieniu i rozmyślałam co teraz zrobić.Wszystko się psuje.Po podsłuchaniu "niechcący" rozmowy Elijah z Klausem i innymi opadłam  z sił.Dobrze wiem że Klaus nie pozwoli by cos mi się stało dlatego się do mnie nie zbliży.
Cholera jasna czy ktoś powie co mam robić - krzyknęłam z całej siły.
Upsss czyżby całe miasteczko usłyszało? A co mi tam.
Nagle zadzwonił mój telefon. " Co za idiota dzwoni teraz? "
- Halo?
- Kath?
- Ymm... tak
- To ja Damon
- Ahh.. cześć
- Możemy się spotkać?
- A czy musimy teraz, bo wiesz wszystko się mi miesza i chciałabym pobyć sama
- Acha rozumiem ale to ważne, chodzi o ciebie i o .......Tatie
- O kogo? !!
- O Tatie !! Przyjeźdżaj do pensjonatu !!!
- Ok już jade
To niemożliwe.Ona nie może żyć.Przecierz umarła tak dawno temu ... Boję się.Jeśli Klaus dowie się że Tatia żyje to będzie okropnie.Znowu będą razem, bo przecierz on tak bardzo ją kiedyś kochał.
 Weszłam szybkim krokiem do pensjonatu.
- Co się stało - zapytałam jednym tchem 
- Tatia żyje - odparł Stefan
- Nie to niemożliwe przecierz ona zmarła kilka set lat temu
- A jednak, ktoś ją obudził
Zrobiło mi się trochę słabo, Damon szybko to zauważył.Szybko pomógł mi usiąść i popatrzył na mnie czule.
- Katherine wiemy, że to dla ciebie trudne ze względu na Klausa ale musimy coś zrobić - odparła Caroline
- Ale co?
- Nie wiemy, trzeba poczekać na jej ruch - powiedziała Booni
Rozmawialiśmy jeszcze przez godzinę a później bracia Salvatore, widząc w jakim jestem stanie, zaproponowali żebym u nich została na jakiś czas.Zgodziłam sie ponieważ bez przerwy marudzili - Marudy jedne...
                                                      ************************
 Właśnie brałem prysznic, gdy kogoś usłyszałem, wyszłem z łazienki i poszłem do swojego pokoju.Tam zobaczyłem Katherine, tak mi się przynajmniej zdawało
-  Witaj Klaus
- Katherine, kochanie - poszedłem i pogłaskałem ją po policzku
- Klaus, czyżbyś miał inną? Obiecywałeś mi przed laty wierność - popatrzyła na mnie
- Tatia - zamurowało mnie
- Jestem tutaj ...Już na zawsze będziemy razem, przysięgam ci to - powiedziała
Sekundę później mnie pocałowała.Już zapomniałem smaku jej ust.Zapomniałem jej dotyku.Ale teraz wszystko wróciło.Moja Tatia wróciła ale dlaczego teraz? Dlaczego teraz gdy mam Katherine? 
Jednak odwzajemniłem jej pocałunek. Nie potrafiłem jej odmówić.Była jak ukojenie.
- Kocham cię Klaus
- Tatio? Kocham cię
NIe wiem jak mogłem to powiedzieć ale zrobiłem to co kazało mi serce, jednak i ono mówiło że robię źle, że kocham Katherine.Całowaliśmy się namiętnie jednak do pokoju weszła Katherine.Gdy nas ujrzałam zobaczyłem stos łez w jej oczach.Dopiero do mnie dotarło co zrobiłem.Zobaczyłęm także uśmiechającą się szyderczo Tatie która sie we mnie wtuliła.Katherine stała jak zamurowana.
                                                               C.D.N
_____________________________________________________________________________
I JAK SIĘ PODOBAŁO???
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 7 - Elijah

                                       Damon   

Po wizycie Klausa nie wiedziałem co z sobą zrobić.Wiedziałem że gdy Katherine pobiegnie to on ruszy za nią.Ohhh i znowu sie pogodzili.Co za życie.Ona z Klausem Stefan z Eleną a ja? No właśnie, z kim ja mam być, gdzie moje miejsce? Po wyznaniu Kath że ją kocham nic sie nie zmieniło, poprostu nic.Na dodatek ona poleciała w ramiona Klausa.Już pewnie chyba zapomniała że to ja przy niej byłem gdy było jej ciężko.A tak cholernie ją kocham.Co za ironia.
- Damon, widziałeś może Stefana? - usłyszałem głos Eleny za sobą.No tak znowu Stefan i Stefan
- Nie, nie widziałem nigdzie twojego Stefka,pilnuj następnym razem swojego chłopaka bo ci go Rebekah spod nosa zwinie - odpowiedziałem opryskliwie
- Czy coś się stało? Jesteś jakiś dziwny
- A czy zawsze sie coś musi stać? Lepiej poszukaj swojego chłopaka albo idź po zabijać reszte Mystic Falls, dużo ludzi ci nie zostało.Może nawet rekord w mordowaniu pobijesz ale czekaj, czekaj... ze mną i tak nie wygrasz      - zaśmiałem się
- Jesteś okropny.A ja myślałam że mam w tobie przyjaciela,natomiast widać że nic a nic cie nie obchodzi
- Oh... Czyżby krwiożerczy wampirek zaczął mieć uczucia? - zapytałem , jednak po chwili dotarło do mnie co zrobiłem.
Nie powinienem był tego mówić.Teraz Elena uciekła  i Stefek znowu będzie na mnie wściekły, ale co mi tam, to nie moja sprawa
                                                               ******************
Gdzie ja jestem? Gdzie Klaus? Co się dzieje? Wygląda to jak sytuacja w której się znalazłam ale wtedy więził mnie Klaus a teraz? Sama nie wiem co się dzieje.Chociarz.Chwila.Słychać czyjeść kroki, może za chwile się dowiemy kto jest na tyle głupi żeby mnie więzić.
- Kto jest na tyle głupi - zaśmiał się pod nosem.......Elijah
- Elijah - wyszeptałam
- Katherine wyglądasz jak zawsze olśniewająco - uśmiechnął sie pierwotny
- Daruj sobie, gdzie ja wogóle jestem? - powiedziałam wściekła
- Dziewczyno, ochłoń, rozumiem że jesteś gorąca < przy tym szelmowsko się uśmiechnął> ale spóbuj chociarz w pewnym stopniu się uspokoić
- Bardzo śmieszne.Po co mnie tu wogóle sciągnąłeś i gdzie jest Klaus?
- A więc jesteś w moim DOMU, a Klaus jest na górze i rozmawia wściekły z naszym rodzeństwem
  Pewnie zastanawiasz się czemu przy tobie nie jest , ale jeśli się do ciebie zbliży choć na krok, zginiesz.
- Co? Nie możesz tego zrobić - wykrzyczałam i z calej siły uderzyłam go w twarz
- Tak drobna, a tak może wampirowi przywalić.Wybacz za słownictwo ale no wiesz, od czego ma się brata który wspaniale posługuje się  teraźniejszym językiem - zaśmiał się
- Czego ode mnie chcesz?
- Chcę żebyś była tylko moja Katerino
- Elijah, to się nigdy nie stanie, nie zakocham się w tobie, kocham twojego brata
- Już nie pamiętasz jak kiedyś było wspaniale? Śmialiśmy się,świetnie sie bawiliśmy.
- Ale to niczego nie zmieni, kocham Klausa , nie ciebie
-  Katerino, kocham cię.Pamiętasz? To ty powiedziałaś mi czym jest miłość.To ty mi pokazałaś jak wspaniałe jest to uczucie
- Prosze przestań - powiedziałam łagodnie
- Nie, przecierz mnie kochasz - powiedział Elijah
- Nie, nie kocham cię i zrozum to wreszcie,zawsze kochałam Klausa i tylko jego jednego
- Ranisz mnie tymi słowami
- Przykro mi ale taka jest prawda, nie zamierzam cię okłamywać.Posłuchaj mnie, bardzo cię lubie ale nie jako chłopaka tylko jako przyjaciela.Jesteś dla mnie ważny ponieważ masz racje, nie zapomniałam co nas łączyło ale moje uczucie, miłość do ciebie wygasła
Gdy to powiedziałam, Elijah w mgnieniu oka znikł z horyzontu.Nie chciałam go zranić ale i nie chciałam go okłamywać.Nie wiem co teraz zrobie.Klaus nie może sie do mnie zbliżać inaczej Elijah mnie zabije ale szczerze? Nie wierze w to.Jeśli się kogoś kocha, nie krzywdzi się go.Klaus pewnie będzie robił to co jego brat mówi.Pewnie będzie sie bał że coś mi się stanie.
                                                               *******************
- Zwariowałeś, jesteś cymbałem! Jak mogłeś związać się Katherine? -krzyczał Kol - przecierz to ona jest wrogiem nr 1 twoim a na dodatek jest idiotką
- Jeszcze jedno słowo a będziesz patrzył na mnie przez okno gdy wylecisz z hukiem- krzyknął Klaus
- Pamiętaj braciszku,tylko zbliż się do dziewczyny a będzie koniec twojego LOVE STORY na zawsze - dodał Elijah wychodząc z domu - a i napewno Kateriny już nie ma na dole więc sie nie musicie fatygować żeby do niej zejść, mówie tu oczywiście o Kolu LUB Rebekah .
- Cholera jasna, przeklęty Elijah
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za krótki rozdział ale teraz święta i nie miałam zbytnio czasu a i tak udało mi się coś napisać.Po za tym w tym tygodniu w czwartek mam egzamin 6 - klasisty OMG same nerwy ale co tam ,napisze jak najlepiej będę potrafiła.Rozdział o Elijah bo po ostatnim odc. TVD postanowiłam coś o nim napisać.Ale byłam zdziwiona  gdy zobaczyłam Kath i Elijah ale pasują do siebie moim zdaniem i mam nadzieje ze to co mówi katherine jest szczere chociarz nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. A więc papa !! W tym tygodniu chyba nie napisze bo jak mówiłam mnóstwo mam pracy i przypominam o tle//// prosze pisac kom pod tym postem z tłem
Pozdrawiam Katherine