czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 16 - Nowy Orlean

Nowy Orlean

                                                              Kilka miesięcy później
 
Ostatnio wiele słyszałam o poczynaniach Klausa i reszty Teamu.Cóż, to było wiadome że biedna Elena nie będzie umiała dokonać ostatecznego  wyboru między braćmi Salvatore.Damon nadal o nią zabiega a biedny Stefcio nie może sobie poradzić i pewnie nadal chodzi na te swoje wiewióreczki do lasu.Natomiast Klaus wraz z innymi członkami rodziny wyjechał do Nowego Orleanu a nasz poważny i dumny  Elijah się obraził i zostawił mnie samą.Jeszcze będzie na kolanach mnie błagał żebym do niego wróciła.Sądzę, że pora złożyć naszym pierwotnym małą wizyte.Już chcę widzieć minę Klausa gdy mnie zobaczy < zaśmiałam się >
 Droga zajęła mi  5 godzin.Później już tylko wystarczyło znaleźć naszą rodzinkę oczywiście bez Elijah.Nie pokazałby się Klausowi teraz na oczy.Po 1 godzinie byłam już pod posiadłością Mikaelsonów.Nieźle się urządzili.Czas zawitać do mojego niedoszłego męża.
Powoli weszłam do posiadłości.Rebekah czytała książkę o ile się nie myle a reszta o czymś zaciekle rozmawiała.
- Witam.Tęskniliście? - zaśmiałam się pod nosem gdy zobaczyłam minę Klausa który w " środku jakby się gotował"
- Ty suko! - krzyknął rzuciwszy się na mnie
Klaus przygwoździł mnie do ściany a ja zaśmiałam się mu prosto w twarz.Wiem ,wiem to było głupie z mojej strony.W każdej chwili mogłam zginąć.
- Spokojnie kotku.Wiem że tęskniłeś.No wiesz, może załatwimy to innym sposobem hmmm?? - powiedziałam figlarnie
- Zamknij sie ty podła dziwko! Przysięgam że cię zabije! Jeszcze będziesz mnie błagała na kolanach o litość - krzyczał 
Reszta rodziny wpatrywała się we mnie w niedowierzeniem
- Że też masz tupet tu przychodzić -powiedziała Rebekah
- Ohh..Teraz już wiem że te żarty o blondynkach są prawdziwe  -westchnęłam 
W tej chwili zamierzałam uciec z posiadłości i zostawić rodzinę Mikaelsonów samych lecz zapomniałam o jednym.O hybrydzie.Gdy już miałam uciec, Klaus złapał mnie za ramię i potrząsnął.
- Nie tak prędko.Gdzie sie wybierasz słonko? Wiesz,  sądzę jednak że jeszcze tutaj spędzisz trochę czasu - zaśmiał się szyderczo
W mgnieniu oka znalazłam się w jakiejś ciemnej piwnicy i zostałam przypięta do krzesła.Nie było sensu się wyrywać.Po za tym co mnie naszło żeby tutaj przychodzić.Chciałam się tylko trochę po naśmiewać a zapomniałam że jak Klaus się wkurzy to nie ma żartów.Tylko o tym zdążyłam pomyśleć ponieważ kilka sekund później Klaus skręcił mi kark.Katherine Pierce w potrzasku.Może ktoś będzie na tyle miły i uratuje mi mój tyłek?
                                    **************************************************
Witajcie!! Wróciłam.Wszystko przemyślałam i chcę zacząć wszystko od  nowa.Ostatnio było tyle pracy.I po za tym staram sie o czerwony pasek na koniec roku więc teraz musze dać z siebie 100%.Rozdział krótki ale po przerwie dopiero sie rozkręcam.
Ps. OMG Katherine człowiekiem nie mogę uwierzyć!!
                                                                                                                                     Katherine
 

piątek, 10 maja 2013

Informacja!!!

Hey :* Przepraszam wszystkich ale postanowiłam zrobić sobie trochę wolnego tym bardziej że zbliża się koniec roku szkolnego.Ostatnio wogóle nie mam weny i nie moge się na niczym skupić.Ogólnie mam dużo sprawdzianów i kartkówek, muszę się uczyć.Myślałam nad tym wszystkim wczoraj i już postanowiłam.2 lub 3 tygodnie przerwy powinny mi pomóc :) Dzisiaj wkońcu mogłam trochę odetchnąć bo mam na 10.00 i po za tym tylko 3 lekcje :D Niedługo jest wywiadówka więc zrozumcie.Muszę kilka kartkówek popoprawiać i będzie ok.A i jeszcze czytałam wasze komentarze w związku z Lewym heh :) Nie no sezonowcem to ja nie jestem.Ogólnie to już od 2 lat go lubie.Szkoda jedynie że w reprezentacji tylko on o dwójka polaków z Dortmundu potrafią grać =)
A więc przepraszam za wszystkie okropne rozdziały! Postaram się wszystko nadrobić.Obiecuje.Pa <3
 

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 15 - Miło cię poznać piłkarzyku

Miło cię poznać piłkarzyku 

No nie powiem.Mam szczęście jak nie wiem.Jeszcze nie dawno o nim myślałam a tu proszę.
- O przepraszam nie widziałem cię.Nic ci nie jest? - zapytał z troską brunet
- Nie.Spokojnie wszystko dobrze - uśmiechnęłam się do niego
Był bardzo przystojny i wysoki.Dobrze zbudowany.
- A tak wogóle to jestem Robert- powiedział podając mi dłoń 
- Katherine - równierz podając dłoń
- Wiesz, muszę już lecieć mam trening za 10 minut.Zobaczymy się później? -spytał
- Oczywiście - odparłam
- Podasz mi numer swojego telefonu?
- Tak , jasne prosze - Robert szybko przepisał numer  i powiedział że niedługo zadzwoni
Będzie świetna zabawa.Wystarczy kilka miłych słówek a  już będzie mój.
Po dwóch godzinach dotarłam do mojego cudownego domu.Było tak ciepło że postanowiłam wziąć kąpiel w dużym basenie na podwórku.Szybko przebrałam się w strój i weszłam do wody.Odrazu wymyśliłam wspaniały plan jak uwieść naszego Roberta.Z zamyśleń wyrwał mnie nie kto inny jak nasz poważny Elijah.
- Jak tam zakupy?
- Wiesz że właśnie się relaksowałam a ty mi przeszkodziłeś 
  - Och przepraszam nie wiedziałem- zaśmiał się
  - Coś się stało że przyszłeś?
  - Nie nic .Przyszłem sobie popatrzeć na ładne widoki 
  - Ohh naprawde? Widać też jesteś spięty.Potrzebny ci masaż na sądzisz?
  - Nie dziękuje.Ale napewno niedługo skorzystam
Wieczorem zadzwoniła do mnie..uwierzycie??? Elena.Ciekawe co mi ma do powiedzenia.
- Słucham - odparłam jak gdyby nigdy nic
- Co ty najlepszego robisz? Klaus jest wkurzony  i ma ochote was pozabijać a ty sobie wyjeżdżasz od tak . Jeszcze na własnym weselu.Opanuj się wkońcu - krzyczała Elena do słuchawki
- Posłuchaj mnie ty mała zdziro.Po pierwsze chciałam ci oznajmić że nie jesteśmy na " t" .Po drugie nie wrzeszcz na mnie bo inaczej obiecuje do ciebie przyjechać i osobiście utnąć ci język a z twojego ciała  zrobić sobie  ciasteczka a później zjeść.
- Co? Przecierz byliśmy przyjaciółkami.Tak myślałam - odparła smutno Elena
- Przyjaciółkami? Kochana nie widywałabym się z tobą wogóle przy ludziach przy zmysłach.Ubierasz się jak stara panna z 30 - toma kotami - zasmiałam się a później rozłączyłam
Żałosne.Westchnęłam.Kilka minut późnej zadzwonił do mnie Lewy.Długo kazał mi czekać aż za długo.Teraz tylko trzeba wcielić mój plan w życie i dzisiejszą noc spędzić w mieszkaniu naszego sławnego piłkarza.
- Katherine? -zapytał
- Tak to ja.Już myślałam że nie zadzwonisz.- uśmiechnęłam się w duchu do siebie
- Obiecałem przecierz.Mam pomysł może spotkamy się u mnie? Mieszkam niedaleko.Kilka ulic dalej 
- To ja będę za 15 minut u ciebie pa 
- Pa
Hmm... teraz trzeba sie przyszykować. Ubiorę sobie moją czarną sukienkę którą dzisiaj kupiłam.
oraz czarne szpilki
Efekt był wspaniały.A teraz czas na rozpoczęcię mojego planu .
Pod 10 minutach byłam już pod domem Lewego.Chwilę później się zjawił i otworzył mi drzwi do swojego mieszkania.
Miał przepiękny dom ,jednak mój  był oczywiście najlepszy.Chwilę później jedliśmy wspaniałą kolacje.Były tam oczywiście świece i panował romantyczny nastrój.Nie powiem że było nie miło.Poprostu takie coś to nie moja bajka.Po kolacji rozmawialiśmy trochę i piliśmy szampana.Gdy byłam pewna że był już u granic możliwości zaczęłam całować go zachłannie.Chłopak widocznie nie mógł mi się oprzeć i zaczął na mnie napierać.Z szybkością zdjęłam jego koszule a później dalszą część garderoby natomiast on nie był mi dłużny.Niedługo później nasze ubrania były w całym domu.Nim spostrzegłam byliśmy juz w jego sypialni, całkiem ładnej. A później wylądowaliśmy w łóżku.Zanim przeszliśmy do sedna zauważyłam jego zdjęcia z pewnie jego dziewczyną.Albo on ją zdradza albo własnie z nią zerwał i nie zdążył wyrzucić jej zdjęcia.Bardziej jednak skupiałabym się na tym pierwszym.Ach ci piłkarze.Może są przystojni ale za grosz rozumu - pomyślałam.Trzeba przyzać że seks z nim był jak bitwa secesyjna.Ciekawa jestem kiedy zajrzy tu jego dziewczyna.


                                   -____________________________________
Rozdział taki powiedzmy luźny.Nie chcę narazie wszystkiego zaczynać .Wolę powoli wszystko rozegrać niż wszystko naraz a później jest to niezruzumiałe.Po za tym jestem wdzięczna za wasze komentarze.To mój pierwszy blog więc bardzo zależy mi na wszystkim i jeszcze coś.Nie, nie piszę sobie sama komentarzy.Rozumiem że każdy sobie mysli co chce i nie chcę tutaj nikogo obrazić.Ale ja naprawdę aż tak nie zniżyłabym się do takiego niskiego poziomu.Poprostu czekam i czytam wasze komentarze.A jeśli jest ich mało to czekam trochę i jest ok.I jeszcze coś.Przepraszam za błedy!!!! Zawsze to sprawia mi najbardziej problemy.Nie dziwie się że z dyktand same czwórki hehee :) Ale co tam ciesze się ze mam ten mój ukochany blog i mogę się dzielić z wami wszystkim :D miłego dnia !!
                                                                                                                                          Katherine <3

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 14 - Co za kretyn

Co za kretyn

Siedząc w aucie, wszystko sobie dokładnie przemyślałam.Jednak ślub z Klausem był chyba moim najgorszym , nie przepraszam, najbardziej przerażającym pomysłem.Ja z nim? To chyba naprawde jakiś żart czy co? Poczułam się jakbym otrząsnęła się z jakiegoś durnego transu.Dziwne.Pewnie czarownice w tym "maczały palcem". Inaczej jak wytłumaczyć to że niby miałam wziąć z nim ślub.Niech tylko się dowiem kto brał w tym udział a przyrzekam że osobiście przebije kołkiem jego cholerne serce.
No prosze jeszcze w sukni ślubnej siedzę.Czym prędzej muszę ją zdjąć.Wyglądam jak idiotka.Katherine Pierce nigdy się nie zakochuje a jeśli nawet nie okazuje uczuć.I tego się trzymajmy.Na dodatek Elijah siedział obok mnie i zerkał co chwilę na mnie.Chyba musze mu podziękować.Bo jak popatrzymy na to z innej strony już byłabym zamężna.A on mnie tak jakby uratował.Tylko nie wiem czy te podziękowania wyjdą mi z ust.Najgorsze jest to że jak sobie przypomne że byłam miła dla Eleny, aż mnie zemdliło.
-  Już niedaleko - odezwał się Elijah
- Można wiedzieć gdzie jedziemy? - spytałam patrząc na niego
-  Na małe wakacje do Madrytu
- No prosze, poważny Elijah zabiera mnie do Madrytu.Już się bałam że do Wesołego Miasteczka na Diabelski Młyn - zasmiałam się
- Widać humorek dopisuje.Czyżby nasza Kath wkońcu oprzytomniała?
- A żebyś wiedział.Czuję się znakomicie- odparłam
- No widzisz.Teraz tylko musimy się dowiedzieć kto zrobił ci pranie mózgu.Ale narazie zabawmy się trochę- powiedział 
- Mmmm... brzmi nieźle.- powiedziałam zbliżając sie do ust Elijah.Jednak ten szybko mnie odpechnął
- Nie o taką zabawe mi chodziło
- Jeszcze zobaczymy.Nie wytrzymiesz długo w mojej obecności.Tym bardziej gdy będziemy tylko sam na sam a nie w samochodzie.Chociarz wiesz co? Czemu nie.W samochodzie też możemy -uśmiechnęłam się zalotnie
A on tylko się zaśmiał i przyśpieszył.
                                                ************************************
- Co za cholerna suka z niej.Myśli że będzie bawić się moimi uczuciami? O nie nie.Nie daruje jej tego.Przemyślałem sprawe i zamierzam ich ścigać do konca świata.Będą błagać mnie o litość.A ja będe zabijał ich pokolei.Będą patrzyli sobie w oczy gdy jeden będzie umierał.
- Klaus przestań!!! - powiedziała Caroline
- A ty się zamknij.Nie mam ochoty słuchać twojego gadania- opdarł Klaus
- Posłuchaj mnie uważnie.Nie życze sobie żebyś tak do mnie mówił.Zrozumiane? - krzyknęła mu w twarz dziewczyna
- Uspokójcie się wszyscy- teraz wszyscy spojrzeli na Damona
- Tak do was mowie- powiedział " jaśniej " 
- Może Elijah Katherine porwał czy coś - wtrąciła się Elena 
- Nigdy.Nie.Wypowiadaj.Jej.Imienia.Nigdy- wkurzył się Klaus i wybiegł.
Po drodze skręcił Jeremiemu głowe który chciał już się zapytać co się stało.Elena widząc to podeszła do niego szybko i objęła go ramieniem.
                                                * *************************************
Szybko weszłam pod prysznic zdejmując przy tym tą okropną suknię ślubną którą chwilę później wyrzuciłam do wielkiego kosza na odpady.W łazience spędziłabym chyba z 2 godziny gdyby nie dochodzący zza drzwi głos Elijah
- Utopiłaś się tam czy co? - powiedział ubawiony
- Nie, a co ? Chciałbyś dołaczyć - zapytałam sie uwodzicielsko
- Nie tym razem - uśmiechnął się pod nosem
- Ojj wielka szkoda.Uwierz pomieścilibyśmy się tutaj.- zaśmiałam się na co on parsknął 
Kilka minut później zeszłam na dół z wielkich schodów które miał ten luksusowy dom.Był piękny.Trzeba przyznać Elijah miał gust.No nie dziwie się.Ogólnie Madryt mi się bardzo podobał.Słyszłam że Real Madryt gra o ile się nie myle z Borussią Dortmund.Wśród dortmundczyków znajduję się nie jaki Robert Lewandowski.Dość przystojny.Może go poznam? Ciekawe.Zaśmiałam się.
- Wiesz dzisiaj zamierzam cały dzień spędzić na zakupach więc gdyby co nie musisz mnie szukać
Po chwili siedziałam już w samochodzie Elijah i jechałam porozglądać się po sklepach.Stojąc na parkingu na ktoś na mnie wpadł.Juz miałam powiedzieć co sądze o wpadaniu na mnie gdy zobaczyłam jego twarz.No no no....Zapowiadała się przecudna noc.
                              ___________________________________________________
Rozdział krótki i taki sobie.Narazie wszystko będzie sie toczyć w Madrycie.Postanowiłam po długim zastanawianiu wprowadzić naszą starą Katherine.Kobiete z charakterkiem.Ciekawe jaka czarownica zrobiła " pranie mózgu" naszej bohaterce.Heh gdyby co to nie ja :) Wzorowałam się trochę na waszych komentarzach i wogóle.Przepraszam że tak długo musieliście czekać ale ja zastanawiałam się właśnie co w związku z Katherine.Wybaczcie ale musiałam napisact trochę o Robercie Lewandowskim.Nie umiałam się powstrzymać.Mój ulubiony i najprzystojnieszy piłkarz według mnie hehe  :) całusy 
Ps. Już ponad 1100 wyświetleń.Dziękuję.Gdy zaczynałam pisać tego bloga nie spodziewałam się że tyle będzie aż  komentarzy i wogóle.Tak bardzo wam dziękuje.Wiem że niekiedy rozdziały wychodzą okropnie ale zawsze się staram wam to czyms wynagrodzić.A teraz w związku z tymi że tak powiem " nie pochlebnymi komentarzami" spokojnie.Nie przestane pisać.I wogóle dziękuje wam za nie.Może są niekiedy okropnie zasmucające ale to nic.Dzięki nim wiem co poprawić, dopisać.Wszystkie komentarze mile widziane.Muszę pędzić się uczyć.PAPAPA całusy dla wszystkich <3 <3 

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 13 - Wielki Dzień

  Wielki Dzień

- Elijah, wkońcu raczyłeś się zjawić - powiedziała Rebekah
- Kochana siostrzyczko, nie wiedziałem że aż tak za mną tęsknisz- odparł
- Czy wiesz co niedługo będzie organizowane w naszym domu?
- Nie, oświeć mnie  - powiedział Elijah z uśmiechem na twarzy
- Twój kochany brat, za kilka tygodni poślubi Katherine, czy to nie cudowne? 
Kiedy Elijah to usłyszał, nie wierzył własnym uszom.To niemożliwe.Jego ukochana nie może wyjść za tego drania który nie jest jej wart.To on powinien się z nią ożenić nie, Klaus.Elijah przysiągł sobie że nigdy nie dopuści do tego ślubu i zniknął zostawiając Rebekah samą.
                                         *************************************
- Stefan jak myślisz, lepsza czerwona sukienka na ślub czy niebieska? - zastanawiała się Elena
- Oj kochanie ty we wszystkim ślicznie wyglądasz- odparł Stefan
- Prosze przestańcie bo chyba zaraz będę musiał być blizej toalety.Jesteście tak słodcy że aż mnie mdli, dosłownie -zaśmiał się Damon na co Elena i Stefan popatrzyli na niego spod łba
- A i coś jeszcze Eleno, lepsza niebieska.Podkreśla twoją cudowną figurę- uśmiechnął się Damon i wyszedł
                                          *************************************

 - Wychodzę- krzyknęłam 
- A mogę wiedzieć gdzie moja księżniczka się wybiera? - odparł Klaus
- Do sklepu.To powinno ci wystarczyć- zaśmiałam się i pocałowałam Klausa a póżniej wyszłam
Po 2 godzinach chodzenia po sklepie, pomyślałam że odwiedzę Elenę i reszte.Nie widzieliśmy się od czasu, kiedy wraz z Klausem daliśmy im zaproszenia na ślub.A dokładnie tak wyglądały:
Jak zwykle nie pukałam do drzwi ale pomińmy ten fakt < uśmiechnęłam się > 
- O Kathusiu kochana.Jak miło cię widzieć - powiedział Damon
- Damon, jeszcze raz tak do mnie powiesz, to twój uśmieszek z twarzy zniknie a twoja głowa będzie na drugim końcu pokoju - uśmiechnęłam się
- Oj już dobrze, dobrze Kathusiu, przepraszam Kath - zaśmiał się
- Bardzo śmieszne, a tak wogóle to gdzie jest reszta?- odparłam
- Powinni tu być.Możliwe że są na podwórku.Jeśli się nie myle Elena pewnie siedzi i popija kawe a Stefcio "lata" za wiewiórkami- przy tym oboje się zaśmialiśmy
Chwilę później ściskaliśmy się z Eleną i Stefanem.
- Jak idą przygotowania do ślubu?
- Dobrze.Jak ten czas szybko płynie
- Masz racje- powiedziała Elena- już za dwa dni się żenisz
- Okropnie się denerwuje - odparłam
- Nie ma czego.Chociarz przyznam ci że stres napewno jest.Tak niby mówią
- A wy kiedy ze Stefanem bierzecie ślub?- powiedziałam
- Narazie o tym nie myślimy.Po za tym nie chcemy zrobić przykrości Damonowi- powiedziała Elena
-Rozumiem, wiesz to ja już idę muszę jeszcze wszystko przygotować 
                                     Dwa dni później - Dzień Ślubu 
Rano obudził mnie budzik.I tak wogóle nie spałam.Nie umiałam.Nie mogę się doczekać.Zaraz powinna zjawić się Elena,Caroline i Booni żeby mi pomóc.Klaus natomiast jest w pensjonacie Salvatorów i tam się przygotowuje.Godzinę później byłam już ubrana w moją piękną suknie
Godzinę później byłam u braci Salvatore poniewaz w ich ogródku miał odbyć się ślub.Klausa jeszcze nie widziałam niestety.Napewno juz czeka przy małym ołtarzyku
Przez chwilkę zostałam sama bo chciałam jeszcze wszystko sobie przemyśleć i to chyba był mój błąd.Nie powinnam była zostawać sama.Kiedy miałam juz wyjsc a wszyscy goście byli na miejscach, ktoś złapał mnie za ręke- Katherine, proszę nie rób tego - powiedział Elijah trzymając mnie w żelaznym uścisku
- Elijah, kocham Klausa  i to z nim się ożenie a ty tego nie zmienisz- powiedziałam delikatnie
- A żebyś wiedziała że tak.Moze kiedyś mi to wybaczysz co teraz zrobie i zakochasz się we mnie-  w tym momencie Elijah wział mnie na ręce i z szybkością wcisnął do auta , odjechaliśmy.Wyrywałam się cóż to dało? Był silniejszy.Nie mogłam krzyknąc bo zasłonił mi usta.Później przypiął mnie w samochodzie i odjechał.Co z Klausem? Jak zareaguje? A jeśli pomyśli że uciekłam z Elijah?
                                               *****************************
Katherine zaczęłam się spóźniać,martwiłem się.Nagle ktoś krzyknął
- Nie ma Katherine!!! Widziałem jak Elijah z nią rozmawiał a potem wyjechali
W mgnieniu oka byłem obok niego.
- Coś do cholery powiedział?
- Katherine odjechała z Elijah i twój brat zostawił ci list - podał mi go a było tam napisane

Drogi bracie
Wybacz to co zrobiliśmy ci.Nie powinniśmy ale było to silniejsze od nas.Kochamy się i nie chcemy aby nas rozdzielono.Wiem że nigdy nam tego nie wybaczysz ,tym bardziej że był to dla ciebie najpiękniejszy i najważniejszy moment w którym Katerina powiedziałaby tak  i bylibyście juz po wiecznosc razem.Zostawiłem ci ten list zebys wiedział że twoja Katherine nigdy cie nie kochała.Zawsze to byłem ja.Tylko ja mogę dać jej szczęście.Wyjechaliśmy bardzo daleko stąd i chcemy zacząć nowe życie.Na pewno spotkasz jeszcze kobiete swoich marzeń.
                                                                                                                                Elijah
 Po przeczytaniu listu, rzuciłem się na pierwszego przechodniego i wgryzłem się w niego.Nie obchodziło mnie że inni patrzą.Najważniejsze było to że ta podła suka zdradziła mnie z moim cholernym braciszkiem.Wyłączyłem uczucia.Znowu
________________________________________________________________________________
Przepraszam że długo nie pisałam.Po 1 - te zdjęcia sama przerabiałam i trochę mi to zajęło.Tak wiem że są okropne ale się starałam :) Po 2 -chciałam trochę wprowadzić wątku Kalijah i Po 3 - nie zabijcie mnie że Klaus  i Kath nie wzięli ślubu :D I tak wkońcu sie to stanie i dobrze o tym wiecie.Lepiej późno niż wcale :)